Więc od początku.
Za szmatkami, za nitkami żyła sobie pewna osóbka o imieniu Szyjoszka.
Zwariowana, kolorowa i bardzo zakochana w rękodzielniczym świecie, gdzie wszystko powstaje
z pasją, wielkim zaangażowaniem i miłością. I co, to koniec bajki, no nie.
Więc zapraszam. Dzisiaj trochę wspomnień.
Obudziłam się pewnego ranka, usiadłam przed komputerem wklepałam słowo Pasart, i w moich drzwiach ukazał się kurier z paczką. Z duszą na ramieniu rozszarpałam paczkę. Patrze i nie wierzę.
I co teraz? Podglądałam blogi o koralikowaniu, pisałam wcześniej o Qrkoko . Lubię jak opisuje
tutoriale, są prosto tłumaczone i postanowiłam spróbować i Ja.
A oto efekty moich prac.
W tej bransoletce zastosowałam koraliki szklane Milly rondele o średnicy 10mm.
Chwost 65mm jest on dość pokaźnych rozmiarów. Jeśli ktoś nielubi za długich przywieszek są w mniejszych rozmiarach i nie trzeba od razu być na NIE tylko dopasować do swojego gustu.
Tutaj te same koraliki co powyżej połączone z koralikami Toho o rozmiarze 6 mm.
Koraliki Toho 6 mm w różnych odcieniach.
Koraliki szklane 8mm brąz z złotymi dodatkami.
Prezentuję koraliki szklane Mistic kula 6 mm.
Koraliki Toho o rozmiarze 6mm to te białe i o rozmiarze 3mm metaliczne grafitowe.
Co sprawiło mi największy kłopot?,Na pewno mały rozmiar. Większość akcesoriów do wykonywania biżuterii jest naprawdę dla laika mikroskopijna. Po drugie cierpliwość. Po trzecie trzeba mieć odpowiedni zmysł do łączenia kolorów o czym sama niejednokrotnie się przekonałam z tkaninami.
Teraz rozumiem dlaczego moje koraliki są w takich smutnych kolorach......lato się skończyło.
A po za tym SUPER ODLOTOWO czyli na 100% fajna zabawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz