A mnie jest szkoda lata....
Jesień ma też swój urok i swoją paletę barw, ale niektóre kolory będą musiały poczekać.
Prezentuję sznurki nylonowe 1 mm. których końcówki znakomicie się topią i w ten sposób
łatwo zabezpieczają biżuterię.
Niestety albo stety to chiński produkt.
Jestem z nich zadowolona, mogły by być bardziej w pastelowych kolorach ale takowych nie spotkałam.
Poniżej zdjęcie sznurków bawełnianych woskowanych 1 mm.
Co do plusów, sprawdziły mi się w bransoletkach wykonywanych techniką shambala.
Minusem jest to że są nietopliwe i do wykończenia potrzebny jest klej.
Drugim minusem jest słaba wytrzymałość kolorystyczna, szybko matowieją, tracą blask.
Kolejne to sznurki satynowe 3 mm. tak zwane gorsetowe dostępne w każdej pasmanterii. Jak dla mnie za grube. Przyznam się że bardzo mało na nich jeszcze pracowałam. Sprawdzę je i jak co to jeszcze do nich wrócę.
Następne to sznurki satynowe 2 mm. jak widać na zdjęciu są lepszej jakości. Gładsze, mają lepszą fakturę. Też czekają na testy.
Misz masz. Wpadły mi w oko zwykłe sznurowadła.To te w kolorze ciemnego brązu, mam pomysł co do nich. Jeszcze o nich usłyszycie.
Sznurki Pega 1,4 mm. Doskonała grubość do nauki makramy. Są sztywne, dobrze widać węzły.
Niestety nietopliwe, więc trzeba zaopatrzyć się w dobry klej. Trochę ich przetestowałam ale za mało abym o nich się rozpisywała.
Kochani na dzisiaj to wszystko sznurkach. To wyłącznie moja skromna opinia.
POZDRAWIAM.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz